Nie pisałam wczoraj, gdyż miałam bardzo zajęty dzień. Wstałam o dwunastej, zjadłam śniadanie, bo reszta rodzinki już pochłoniła. Poszłam się ubrać i uszykować itp. Była czternasta. Kąpałam się w basenie do osiemnastej. Zdałam sobie w pewnym momencie sprawę, że za godzinę idę z przyjaciółką na zakupy. No to pojechałyśmy autobusem pod King Krossa. Siedziałyśmy tam aż do zamknięcia sklepu chyba. Zadzwoniłyśmy po taxi. Powiedziano nam, że taksówki im się skończyły i nie mają kogo wysłać. Wracałyśmy pieszo. O 22 byłam w domu. Jeszcze te wszystkie rzeczy do zrobienia... No i tak to było. Eh. Po co ta cała historia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz